<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Historyjka o psie, ktry uczy si czyta"> 
<author_1=Wujcio Fistaszek>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="2">
<date=1954-02-14>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
BY SOBIE raz may pies, ktry uczy si czyta. 
Gdy tylko by sam w pokoju swego pana, Ernest  nasz  may piesek nazywa si Ernest  wskakiwa hop! na fotel i bra  do pyska i ksik, ktra leaa na stole. Raz bya to ksika niebieska, innym znw razem i ta albo rowa: to zreszt nie miao adnego znaczenia,
Ernest sadowi si w pobliu okna, eby mie dobre wiato, otwiera praw ap ksik i czyta. Niebyo to wcale takie atwe, jakby si zdawao, nikt bowiem nie dawa mu lekcji. Poniewa  jednak kadego wieczora jego pan czytywa na gos, Ernest przypomina sobie zdania, ktre uprzednio sysza i myla:
 Aha, to wanie jest to, co czytano wczoraj wieczorem.
Naturalnie jeli ktokolwiek wchodzi do pokoju  czy to by pan, czy pani, ich crka Genowefa, czyich syn Gwidonek  Ernest szybko zamyka ksik i zaczyna j gry, tarmoszc okadk i kartki. A to dlatego, e uczy si czyta w tajemnicy, chcia bowiem zrobi swemu panu niespodziank na Nowy Rok. Ksik podnoszono, a Ernesta klepano agodnie po pysku mwic:
 C to za nieznony pies! Wszystko niszczy!
Ernest wyciga si na brzuchu, z maym czarnym nosem pomidzy apami i myla:  To nie prawda, ja dr wycznie i to umiarkowanie rkawiczki oraz chusteczki. Trudno, to jest silniejsze ode mnie. Ale co do ksiek, to robi to tylko dlatego, eby si nie mogli niczego domyle. Cierpliwoci.
I nazajutrz znw zabiera si do roboty. Ktrego dnia, Genowefa przed wyjciem z domu
woya Ernestowi na grzbiet derk, a Ernest potem podczas spaceru czu, e spada mu wci na koniec nosa co takiego maego, biaego i bardzo zimnego. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
